Dzieciaki biorą ślub. Mówię dzieciaki, bo przecież to prawie tak jakby moje dzieci szły do ołtarza – z chrześnicą jestem bardzo zżyta, a i jej narzeczony to bardzo dobry chłopak. Postanowiliśmy z mężem, że kupimy im porządny prezent – w sam raz na nowe mieszkanie. Tylkoczego oni mogą najbardziej potrzebować?
- Wszystkiego! Odpowiada maż – nie mają ani pralki, ani zmywarki, tostera ani frytkownicy, telewizora…- zaczął wyliczankę.
- Wiem- powiedziałam – ale wszystkiego im nie kupimy. Swoją droga, dobrze, ze kuchnię mają, bez pralki można żyć, ale jak gotować jak nie ma na czym… Właściwe pralki to chyba mało typowy prezent ślubny, ale jeśli to jest to czego potrzebują, to czemu nie. Chyba pogadam z Asią. Po prostu ją zapytam, czego potrzebują najbardziej
- Znając ją, powie Ci, ze masz patrzeć na odkurzacze, bo ciągle kurz wychodzi po remoncie – parsknął mój mąż. Fakt. Aśka była tak porządnicka, dlatego dziwiłam się jak ona może prowadzić dom bez pralki. Pewnie co drugi dzień lata z reklamówką brudnych rzecz do rodziców – pomyślałam i nagle przyszło mi coś do głowy.
Posłuchaj. A czy oni przypadkiem nie robią szafek kuchennych na zamówienie?
Owszem.
To może zamiast pralki kupić im coś do zabudowy? Podobno wszyscy chcą mieć teraz w domu zmywarki do zabudowy. Można by zobaczyć ile kosztują. Na pewno nie są droższe niż pralki. A z tego, to już na pewno by się ucieszyli. Wiesz jak Asia nie lubi zmywać
Zmywarki do zabudowy? Czy zostało w dzisiejszych czasach cokolwiek, co nie jest do zabudowy? - sarknęła głowa rodziny.
Elektryczne szczoteczki do zębów – odezwała się nasza najmłodsza latorośl.
Nie ma sprawy, jak ty będziesz wychodzić za mąż, dostaniesz elektryczne szczoteczki do zębów - powiedziałam zamykając drzwi. Ruszyłam na poszukiwania.
Zmywarki do zabudowy i odkurzacze – hity na nowe mieszkanie
Bardzo szybko okazało się, że w sklepie nie dostanę żadnej porady. Niezależnie od tego, z kim z obsługi rozmawiałam, zarówno pralki, jak i zmywarki do zabudowy miały same zalety. Wychodząc stamtąd miałam w głowie totalny mętlik. Już nawet sama zaczęłam się zastanawiać, jakim cudem udało mi się tyle lat prowadzić dom bez zmywarki do zabudowy! Trudno – pomyślałam. Muszę pogadać z Asią
Aśka od razu zaczęła się śmiać.
- Ależ ciociu, nie ma sensu, żeby ciocia wydawała tyle pieniędzy na pralki i zmywarki. To zdecydowanie za drogi prezent. Poza tym tutaj pomogą nam rodzice. Pralka ma przyjechać w następnym tygodniu. Na zmywarkę poczekamy. Nic nam się nie stanie.
Ale ja Wam chcę dać jakiś porządny prezent. Tak, żebyś miała z niego pożytek – nie dawałam za wygraną.
- To niech ciocia popatrzy na odkurzacze. Bo czuję, że po tym remoncie, nigdy nie doprowadzę tego mieszkania do porządku. Ciągle mi tu kurz wyłazi.
Oj, dziecko – roześmiałam się. - Dobrze, popatrzę w sklepach na odkurzacze. Ale Ty zastanów się jeszcze nad tym prezentem, dobrze? Może jest coś, czego naprawdę potrzebujesz
Elektryczne szczoteczki do zębów i szampan
- A nie mówiłem Ci, że postawi na odkurzacze – śmiał się do rozpuku mój mąż – już taka jest ta Aśka, nic nie poradzisz.
- I co, kupicie jej odkurzacz? To takie szowinistyczne, od razu sugeruje, kto ma się w tym domu brać do sprzątania. - zamruczało najmłodsze, choć wcale nie takie małe dziecko. Marta była tylko dwa lata młodsza od Asi. Żebym nie wykrakała z tym ślubem, pomyślałam.
A ty co im kupisz, mądralo?- zainteresował się mąż
- Elektryczne szczoteczki do zębów – dla Asi różową, a dla męża szarą.
- Co takiego? Elektryczne szczoteczki do zębów? A skąd Ci przyszedł do głowy taki pomysł? To najmniej romantyczny prezent ślubny o jakim słyszałam.
- A odkurzacze są niby romantyczne? Na pewno nie bardziej niż elektryczne szczoteczki do zębów. Poza tym ja to traktuję jak prezent z przymrużeniem oka. Aśka zrozumie.
- Ja w tym nie widzę nic śmiesznego – powiedziałam
- Nie szkodzi. Asia zrozumie – powiedziała z mocą Marta. - A żeby było bardziej romantycznie, to kupię im jeszcze szampana i zapakuję w koszyk razem z dwoma kieliszkami. Będą mieli na noc poślubną – powiedziała.
- Szampan i szczoteczki do zębów…no, no…- powiedział mój mąż. – Ja chyba nigdy tej młodzieży nie zrozumiem – powiedział, gdy Marta wyszła na poszukiwanie swojego prezentu.