Jeszcze niedawno mógłbym napisać “kto z nas nie spędził choć kilku nocy nad grami na swoim komputerku 8-bitowym” i nie zastanawiać się specjalnie nad prawdziwością tego stwierdzenia, uznając je za pewnik. Gdy dziś napisałem to zdanie, naszła mnie zaduma i zacząłem liczyć. dzisiejsi kilkunastolatkowie, kiedy Sinclair świętował sukces ZX81, mieli… mieli w planach urodziny za kilkanaście latek. Ależ ten czas leci. Wielu z nich nie widziała zapewne na oczy komputera 8-bitowego, a dyskietki 5,25″ są eksponatem muzealnym. Ba, niedługo o istnieniu dyskietek nikt nie będzie pamiętał, przecież już dziś nie pamiętamy o epitecie “elastyczny” dla opisania dyskietki (w odróżnieniu od dysku twardego).
Postęp techniki, jaki miał miejce się w ciągu ostatnich lat jest ogromny i nie każdy zdaje sobie z niego sprawę. Twój obecny telefon komórkowy, kilkanaście wiosen temu mógł zostać okrzyknięty megakomputerem w miniaturze. Przecież jego moc obliczeniowa jest znacząco potężniejsza od moich poprzednich komputerów domowych, no wyłączając 3-4 ostatnie. Karta pamięci wielkości paznokcia, na której komórka zapisuje dane jest dwieście razy pojemniejsza niż mój pierwszy dysk twardy. Nie ma co mówić już o fakcie, że pojemność odpowiadającą pojemności tego dysku czyta w czasie, gdy stary dysk nie zdążyłby nawet poruszyć głowicą. A jak można to porównać do 8-bitowca? Atari 800 było bardzo chwalone za sprawną obsługę stacji dyskietek (trzydziestokrotnie szybszą niż odczyt z magnetofonu), a teraz komórka jest szybsza dwieście razy przy… ściąganiu plików z Internetu. O prędkości procesora z zegarem jeden MHz nie ma co mówić.
Czy w takiej sytuacji gry z tamtych czasów mogą jeszcze komuś dostarczać rozrywki? Cała logika, świat i grafika zmieszczona w parudziesięciu kilo. Tyle teraz ma miniaturka fotografii na witrynie internetowej. Czy w tamte gry da się jeszcze grać? Dla osób przywykłych do super efektów jak w kinie odpowiedź z pewnością brzmi - żart. W jaki sposób w takim wypadku można wytłumaczyć nieprzespane noce spędzane nad Zorro?
Gry na ośmiobitowce były świetnie zaprojektowane. Z tego powodu większość z nich cechuje świetna grywalność - to czego brakuje wielu współczesnym grom. Nie ma wątpliwości, że obecnie produkowane gry nie są kiepskie (a przynajmniej część), wiele z nich jest super i też mogą dostarczyć rozrywki na długie godziny. Stare gry mają jednak coś w sobie. Zapewne dziś nie wciągną już nowych ludzi, przecież mało kto wie jak je “odpalić”. Niewiele osób ma jeszcze w szafie swój stary komputer ośmiobitowy, chociaż użyć można także emulatora. Emulator to aplikacja, która pozwala na komputerze uruchomić oprogramowanie dla innych platform (np. dla Atari czy Spectrum).
Dla osób, które wcześniej nie widziały gier z z epoki 8bit będzie to świetna lekcja historii. Natomiast dla 30-paro latków będzie to jak podróżowanie w czasie. A być może nawet zdecydujesz się kupić używanego 8-bitowca? Może to być niezłym pomysłem na Atari-party. Wspólna gra ze znajomymi, którzy mają takie same doświadczenia, dostarczy dobrej zabawy. Co prawda pudełko od ZX Spectrum w kosztuje tyle co niejedna komórka, a Commodore 65 nawet więcej niż samochód, ale jak się postarasz to pewnie znajdziesz sprawny mikrokomputer w przyzwoitym stanie za niewielką kwotę.
Gdy zdecydujesz się zaznać tamtego klimatu, znowu odkryjesz takie hity jak seria Boulder Dash, Donkey Kong, Ninja, Bruce Lee, Archon, Moon Patrol, Misja, HERO, Robbo, Zybex czy Spy vs Spy. Możliwe, że po tej przygodzie w inny sposób spojrzysz na obecne gry i zadumasz się, jak będzie wyglądał świat rozrywki za następne 25 lat…